Zaufanie psa
Kolejny “temat woda” pobudzony moimi spostrzeżeniami i dyskusjami. Czym jest zaufanie psa? Z pewnością każdy się zgodzi bez zastanowienia co do jednego, że brak zaufania psa do właściciela jest równoznaczny z ignorowaniem jego poleceń. Ale to nie do końca jest chyba tak. Podstawą współpracy każdego psa z człowiekiem powinno być zaufanie. Z Rubikiem już od pierwszych dni uczyliśmy się zasad, którymi miał się kierować przez całe życie. Nauka przebiegała w prosty sposób. Im bardziej nasz labrador czegoś chciał, tym trudniejsze dawaliśmy mu zadanie do wykonania. Rubik uczył się wtedy uwagi i skupienia na nas, co zaprocentowało posłuszeństwem. Jednak zbudowanie zaufania to trochę trudniejszy temat.
Wszystko zaczęło się od pewnej mądrej książki, w której wyczytałem taki prosty test : “…połóż się na ziemi, zawołaj psa i poproś by się położył z tobą kładąc kufę na twej szyi…” Banalne pomyślałem, jednak Rubik jako półtoraroczny wówczas młodzik nie miał zamiaru ani ochoty po prostu “poleżeć” z pańciem. Co więcej sytuacja ta irytowała go i budziła dziwny niepokój. Psy jak wiadomo są oportunistami. Dobry przewodnik czworonoga to konsekwentny przewodnik. I nie jest to przepis na szybkie szkolenie psa – to sposób na życie z czworonogiem. Kładłem się więc z Rubeusem wielokrotnie budując nasz kontakt emocjonalny. W efekcie pies zaczął się otwierać tzn. czuć, że to co mówi przewodnik jest dla niego dobre. Przechodziliśmy więc do innych coraz to wymyślniejszych zadań oczywiście na wesoło i z nagrodami. Wysyłałem na przykład Rubika w różne nie znane mu miejsca wiedząc, że nic mu nie grozi. Zrozumienie tego ostatniego zajęło mu najwięcej czasu. Teraz, pomimo ignorowania (czasami
) moich poleceń, labek jest otwarty i czuję, że mi ufa.
Teoretycznie mówi się, że zapominając o stałym podkreślaniu swojej dominującej roli w rodzinie, właściciel na każdym kroku traci zaufanie psa. Dzieje się to najczęściej nieświadomie, gdy życie czworonoga zaczyna się składać tylko z nakazów i zakazów. Moim zdaniem dominacja to nie wszystko. Wiele osób myśli, że pies nie chce się im podporządkować, bo jest “dominantem”. Nie zauważają, że to jednak jego strach, jego niepewność jest napędem przejawów dominacji. Jeśli np. uznamy, że pies nie chce zejść z fotela, bo się “stawia” i zaczniemy go karcić, a okaże się, że przyczyną jest po prostu brak zaufania psa do człowieka, to zamiast zlikwidować problem, spowodujemy jego nasilenie i pogłębienie. Albo pies będzie atakował bardziej zacięcie, albo go “złamiemy”. To chyba najgorsza krzywda jaką możemy zrobić psu.
Praca nad zaufaniem na pewno się opłaca i przynosi wymierne efekty zarówno w szkoleniu jak i wychowaniu. Pamiętać należy, że jest to proces ciągły, a raz nadszarpnięte zaufanie wymaga dziesięciokrotnie większej pracy by je odbudować. Pies, który ufa to pies, który wykona każde polecenie wydane przez swojego pana, bez względu na to czy się boi czy nie, bo wie że przewodnik nie pozwoliłby aby zrobił sobie krzywdę. Pamiętajmy, że tylko psy potrafią kochać mocniej kogoś niż siebie samego…
A tak powstawał ten wpis:

