Dyski Fishera

dyski treningowe Johna FisheraCzy pięć metalowych dysków na kółku może pomóc w prawidłowym ułożeniu psa? Postanowiliśmy sprawdzić, czy dyski zaprojektowane przez znanego behawiorystę Johna Fishera rzeczywiście są idealnym sposobem oduczania psa błędnych zachowań? Na dobry początek kupiliśmy przez internet dyski razem z przetłumaczoną na język polski broszurką jak ich używać, żeby nie popełnić błędu już na samym początku.

Dyski Fishera to pięć metalowych blaszek złożonych ze sobą i zawieszonych na taśmie. Głównym zadaniem dysków jest wywołanie u psa tzw. negatywnego wzmocnienia – skojarzenia swojego niewłaściwego zachowania z charakterystycznym dźwiękiem, oznaczającym równocześnie brak nagrody. Podstawowy błąd jaki robi wielu przewodników w używaniu dysków polega na domniemaniu, że jest to dźwięk dla psa nieprzyjemny.  Owszem  w  przypadku sporej liczby psów tak właśnie jest. Jednak, aby ta metoda była w ogóle skuteczna należy  najpierw wyćwiczyć psa, by dźwięk dysku kojarzył mu się z czymś nieprzyjemnym. Mówiąc bardziej fachowo trzeba  jakoś uwarunkować psu dźwięk potrząsanego dysku. Bardzo ważnym elementem szkolenia, o którym też się zapomina jest nagroda za prawidłowo wykonane polecenia. Nie można bowiem pasa wyłącznie karać dźwiękiem dysków. Może to prowadzić do nieufności, frustracji a długofalowo do agresji.

Dyski są tak skonstruowane, że wywołują sygnał akustyczny dokładnie w pożądanym momencie. Odpowiedni moment reakcji jest bardzo istotnym elementem treningu, a zarazem najtrudniejszym. Z Rubikiem zaczęliśmy od ćwiczenia z nie podnoszeniem jedzenia z podłogi o ile pancio tego nie chce. Dyski okazały się na tyle skuteczne, że Rubik zniknął obrażony na cały świat na pół dnia. Nie zniechęceni kontynuowaliśmy na zasadzie: złe zachowanie = komenda = dźwięk dysków. Rubik szybko załapał co jest grane. Działa to na tyle skutecznie, że nasz labrador natychmiast rezygnuje z kontynuowania złego zachowania. Pamiętać jednak należy, że skuteczność dysków Fishera zależy również od charakteru psa. I tak np. nasz kochany Rubeus po dwutygodniowym treningu, pomimo zdecydowanej reakcji zaczyna kombinować sprawiając wrażenie: “ja wiem, że dźwięk nie niesie za sobą kary fizycznej”.

Podsumowując po 2 tygodniach myślimy, że to bardzo ciekawa pomoc szkoleniowa. Jednak nie należy jej nadużywać. Mam na myśli najlepiej stosować rzadko i przy ewidentnie złym zachowaniu psa – tylko wtedy odnosi swój zamierzony skutek. W każdej innej sytuacji lepiej pamiętajmy, że brak nagrody jest bardziej srogą naganą dla Twojego psa niż jakakolwiek kara.

03 kwi 2008 | 0 | behawioryzm, szkolenie

Dodaj komentarz